Sifu – Czy istnieje filozofia rapu? [Felieton]

Czy istnieje filozofia rapu?

Tytułowe pytanie nie dotyczy tego, czy raperzy w swoich tekstach przemycają jakiś rodzaj filozofii (to raczej nie ulega wątpliwości), lecz tego, czy istnieje filozoficzna refleksja nad hip-hopem w kręgach akademickich? Negatywna odpowiedź oznaczałaby pewnie zakończenie felietonu w tym miejscu.

Richard Shusterman, światowej sławy estetyk i filozof, jest nie tylko teoretykiem hip-hopu, lecz także jego gorącym wielbicielem, który jako pierwszy dołożył niezbędnych starań, aby sztuka rapu nie była w kręgach artystycznego i akademickiego establishmentu lat 90’ XX w. bezpodstawnie dyskredytowana.  O jego refleksjach będzie ten felieton.

Shusterman rozpatruje hip-hop jako element sztuki postmodernistycznej. Czym jest postmodernizm w sztuce? W wielkim i okrutnie spłyconym skrócie jest to nurt, który zakłada, że wszystko już było, radykalne nowatorstwo jest niemożliwe i to co nam zostaje, to twórcze przerabianie tego co jest, wzajemne łączenie w jednym dziele różnych artystycznych styli. To pewnego rodzaju recykling, który można przykładowo zobaczyć w niektórych polskich wsiach, gdzie do zwykłych, „klockowych” domów dorabiane są kolumny bądź wieżyczki, rodem z innej epoki i architektonicznych nurtów.

Dlaczego rap jest sztuką postmodernistyczną? Ponieważ powstał jako sztuka oparta na zawłaszczeniu istniejących fragmentów muzycznych – samplingu. A sampluje wszytsko i wszystko w jednym utworze może połączyć: od muzyki klasycznej, przez disco, na dźwiękach wyciętych z reklam i filmów kończąc. Niby nic wielkiego, ale dla tradycyjnej sztuki (czytaj: modernistycznej) jest to nie do pomyślenia, ponieważ zaprzecza jej istocie: obowiązkowemu przeciwstawieniu tworzenia i zapożyczania, oraz ideałowi integralności dzieł sztuki.

O co chodzi? Wzajemne wykluczanie się pojęć tworzenie/zapożyczenie oznaczało, że albo działo jest twórcze i oryginalne, albo – gdy zapożycza fragmenty z innych dział – takie nie jest. Albo twórczy oryginał, albo kopia, trzeciej drogi nie ma. Jednakże tą trzecią drogą poszedł rap, pokazując, iż można zrobić coś twórczego korzystając z tego co już kiedyś było gotowe (proces cięcia sampli) i składając to na nowo w pewną muzyczną całość (bit). Owa całość – choć oparta na „skradzionych” i „używanych” dźwiękach – daje nam coś zupełnie nowego, coś co nie jest w żadnym wypadku kopią.

Dlatego hip-hop przekracza tradycyjne kategorie artystyczne, pozostając paradoksalnie dalej sztuką, choć – w ujęciu tej tradycyjnej – nie spełniałby wymaganych ku temu kryteriów. Nie spełniałby również dlatego, że bezlitośnie rozprawia się z modernistycznym ideałem integralności dzieła sztuki. Termin ten oznacza, iż każde stworzone dzieło – czy to obraz, utwór muzyczny, powieść czy film – gdy już raz powstało, miało być definitywnie zakończone i nie do ruszenia. Nikt nie mógł tam już nic dopisać, domalować, czy dograć. Hip-hop ogólnie ma to w poważaniu: poprzez sampling dekonstruuje gotowe piosenki i nie istnieje dla niego taki utwór, który nie można by było „pociąć” i przerobić.

W tym miejscu wypada się nie zgodzić z Shustermanem, ponieważ w kulturze hip-hop nie wszystko można „ciąć”. O ile każda muzyka nie-rapowa jest do ruszenia, etycznie dwuznaczne jest samplowanie kawałków hip-hopowych. Taka praktyka jest powszechnie potępiana. Można oczywiście użyć fragmentu cudzego wokalu i wkleić go do między skrecze jako pewnego rodzaju cytat. Jest to jednak zupełnie coś innego niż „zsamplowanie zsamplowanego”.

Według Shustermana rap jest sztuką postmodernistyczną również dlatego, że w przeciwieństwie do sztuki modernistycznej – która miała zajmować się rzeczami uniwersalnymi – kładzie nacisk na czasowość i lokalność. W rapowych tekstach pojawia się co chwile odniesienie do bieżącej daty (niejeden raper nierzadko przed wejściem w zwrotkę krzyczy, który obecnie jest rok) a także regionu, z którego raper pochodzi. Oczywiście faktem jest, że hip-hop podobnie jak modernistyczna sztuka odnosi się również do powszechnych wartości, takich jak sprawiedliwość, przyjaźń, zaufanie czy szczęście, jednak czyni to zawsze w konkretnym, czasowo-przestrzennym kontekście (np. na tle bezprawia w getcie).

Co ciekawe, sampling w warstwie muzycznej ma swoje lustrzane odbicie w czymś, co można by roboczo nazwać „samplingiem lirycznym”. Tak jak beatmaker korzysta z gotowych muzycznych fraz, które składa w bit, tak MC korzysta z różnych sloganów i powiedzonek dostępnych w codziennym, potocznym języku. Przerabia je (podobnie jak producent sample) i tworzy z nich nową jakość, w ramach której mogą uzyskać one nowe znaczenie. Posłużę się dla przykładu tekstem Trola: „Więcej nie pije, mniej chyba również”. Znana fraza „więcej nie pije” to potoczne powiedzonko oznaczające planowaną abstynencję. Tu jednak przybiera ona – poprzez dodanie „mniej chyba również” – radykalnie przeciwnego znaczenia, które jest zaprzeczeniem jej potocznego sensu. Trolowi chodziło właśnie o to, że będzie pił dalej, a nie że przestanie. Ponadto hip-hop nagminnie korzysta ze sloganów reklamowych, wykorzystuje w tekstach bohaterów kultury masowej, celebrytów, nazwy produktów spożywczych itd. Jednym słowem: sampluje zastaną rzeczywistość i język pop-kultury, tworząc z tego jeden, polepiony twór – niczym Frankensteina, który tejże pop-kulturze lirycznie się przeciwstawia.

Pojawia się zatem pytanie: Czy hip-hop może pełnić funkcję krytyczną wobec kultury masowej (którą to funkcję wielokrotnie w tekstach zaznacza), mimo iż czerpie swą siłę właśnie z jej dokonań i sam jest pełnoprawnym członkiem pop-kultury? Shusterman odpowiada twierdząco, ponieważ jak pisze: „elementy kultury masowej umożliwiły wypracowanie wspólnego kulturalnego podłoża, niezbędnego do twórczości artystycznej i komunikacji w społeczeństwie, w którym tradycja wysokiej, elitarnej kultury jest w znacznej mierze nieznana lub odrzucana, a nawet uważana za opresyjnie obcą i ekskluzywną”. Poprzez treści z pop-kultury rap dociera niejako „pod strzechy”, ponieważ treści te są powszechnie znane i przez to pełnić mogą narzędzie klarowniejszej komunikacji między MC a słuchaczem. Krytykując bezrefleksyjne oglądanie telewizji raper może przykładowo nawinąć, że „reklamy wypiorą Ci mózg jak OMO”, czy też „manipulują Tobą jakbyś się nazywał Truman”, i każdy będzie wiedzieć w czym rzecz, bo każdy widział kiedyś reklamy proszku OMO, jak i zapewne oglądał (albo przynajmniej słyszał) o filmie „Truman Show”. W ten sposób porównanie staje się czytelne. Tak więc elementy skomercjalizowanej kultury (jak proszek do prania i komercyjny film), które niczym mozaika zostały wkomponowane w rapową lirykę, same mogą w ten sposób obrócić się przeciwko kulturze masowej i posłużyć jako narzędzie ukazujące jej negatywny oblicze.

Osobiście nie podzielam entuzjazmu Shustermana w tej sprawie. Skoro hip-hop krytykuje „system” w ramach reguł „systemu”, sam ten „system” musi napędzać. Na jakiej zasadzie? Na takiej samej jak kupienie bluzy z napisem „j***ć konsumpcję” samo w sobie jest aktem konsumpcyjnym. Poza tym, skoro hip-hop nie może istnieć bez lirycznej bazy w postacie kultury masowej, to jego walka z tą kulturą z definicji nigdy nie będzie mieć końca. Nie twierdzę, że rap nie pełni żadnych krytycznych funkcji. Ale zmiany, które dokonuje są zmianami raczej kosmetycznymi, a nierzadko po prostu hip-hop zastępuje zwalczane stereotypy swoimi. Warto po prostu zachować zdrowy sceptycyzm.

Jedna uwaga na koniec: spojrzenie Shustermana jest zewnętrznym spojrzeniem na hip-hop jako na pewne zjawisko. Nie jest to badanie samoświadomości raperów, gdyż trudno byłoby utrzymać tezę, że hip-hopowcy czytają o sztuce modernistycznej i postmodernistycznej, a potem świadomie wcielają w życie zalecenia tej drugiej. To raczej życie powoduje, ze robią mimowolnie sztukę, którą ktoś może później próbować określić i skategoryzować.

Na omawianie wszystkich refleksji Shustermana na temat hip-hopu nie ma tutaj miejsca. Zainteresowanych odsyłam do lektur, podanych pod felietonem.

Sifu

  1. R. Shusterman, Estetyka pragmatyczna, (tłum, A. Chmielewski), Wydawnictwo Uniwersytetu Wrocławskiego, Wrocław 1998.
  2. R. Shusterman, O sztuce i o życiu, (tłum. F. Małecki), Wydawnictwo Alta 2, Wrocław 2007.
  3. R. Shusterman, Praktyka filozofii, filozofia praktyki, (tłum. A. Mitek), Wyd. UNIVERSITAS, Kraków 2005.

Jedna myśl w temacie “Sifu – Czy istnieje filozofia rapu? [Felieton]

Dodaj komentarz (Pamiętaj o kulturze słowa i szacunku do drugiej osoby).

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Google

Komentujesz korzystając z konta Google. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj /  Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj /  Zmień )

Połączenie z %s